niedziela, 22 czerwca 2014

Agnieszka Lingas Łoniewska "Zakręty losu. Braterstwo krwi"


"Nie ma sekundy w moim życiu, żebym nie żałował tego, 
co zrobiłem. Dlatego noszę ten krzyż z pierwszą literą 
jej imienia, żebym, kurwa,nigdy nie zapomniał, 
jakim skurwysynem bez uczuć i serca jestem. 
Żebym pamiętał... I nigdy nie zaznał ukojenia i
wybaczenia. Bo tego... wybaczyć się nie da."


"Zakręty losu. Braterstwo krwi" jest to druga część trylogii o braciach Borowskich. 

Z Krzyśkiem i Kaśką spotykamy się ponownie, gdy są już małżeństwem, prowadzą wspólnie kancelarię i usilnie starają się o dziecko.Sprawa Grupy z Centrum jest już za nimi. Od tamtych wydarzeń minęły dwa lata, dwa lata na pozór spokojnego życia. Jednakże w ich głowach wciąż są słowa otrzymanego anonimu. "My nie zapominamy". Po dwóch latach mafia znów daje o sobie znać. Krzysiek, jako wspaniały i polecany prawnik, otrzymuje propozycję "nie do odrzucenia". Jak poradzi sobie z chronieniem tej, która jest sensem jego życia? Czy zdoła tym razem uchronić swe nienarodzone dziecko?

Na scenę znów wkracza Lukas. Pod zmienionym nazwiskiem wraca do swojego rodzinnego miasta jako Markus Borycki, właściciel klubu nocnego. Tym razem pracuje dla policji. Ma szansę odkupić swoje winy, uwolnić swojego brata i jego żonę od tego świata. I wtedy na jego drodze staje ona... Ilona, a właściwie Magdalena, kobieta gwałcona i poniżana przez własnego męża, niewolnica XXI.
Łukasz, mając wciąż w głowie tą, którą kochał, a którą zabił, od której się kiedyś odwrócić, do której śmierci się przyczynił, nie może tym razem przejść obojętnie obok kobiety potrzebującej pomocy. Nie wie jeszcze jak wielka więź go z nią połączy, nie wie, że to ona stanie się jego wybawieniem.

Druga część trylogii niczym nie ustępuje pierwszej. Lekkość i dynamika sprawia, że nie sposób się oderwać od tej lektury. Nie jest to zwykły romans, to opowieść o sile miłości, także tej braterskiej, o sile więzi krwi, o odkupieniu win, przebaczeniu. Bo nie ma nic ważniejszego niż rodzina.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz