piątek, 25 kwietnia 2014

Paullina Simons "Jeździec miedziany"


"I w bladym blasku ukąpany,
Wysoko wyciągając dłoń,
On, Jeździec goni go Miedziany,
I dźwięcznie w bruk łomoce koń.

I wszędzie, dokąd, obłąkany,
Uciekał, gnany zmorą trwóg,
Tam Jeździec ścigał go Miedziany
I ciężko dudnił kopyt stuk."
Aleksander Puszkin 

Czym jest miłość? Jaka jest jej siła? Jak wiele może przezwyciężyć? Czy jest silniejsza od wojny?

Akcja powieści rozpoczyna się w Leningradzie w 1941r. Właśnie wybucha wojna. 17-letnia Tatiana Mietanowa poznaje młodego oficera, Alexandra, w którym się zakochuje. Mężczyzna również nie pozostaje na nią obojętny. Wkrótce jednak okazuje się, że piękny oficer jest obiektem uczuć siostry Tatiany, Darii. Młodzi stają przed trudnym wyborem. Alexander chce o wszystkim powiedzieć Darii, Tania jednak stanowczo mu zabrania, nie chce w ten sposób zranić siostry. Tak o to muszą ukrywać przed całym światem to, co ich łączy. Wojna również nie sprzyja ich miłości. Głód, wyczerpanie, strach o najbliższych - to sprawia, że walka o każdy kolejny dzień życia staje się coraz trudniejsza. Dziewczyna patrzy jak po kolei odchodzą jej bliscy. Co ranek zmusza się by wstać z łóżka, przejść w mrozie po chleb, wnieść po schodach wodę. Jej dobre serce także jej nie pomaga. Nie potrafi odmówić nikomu kto poprosi ją o pomoc. Dzieli się ostatnim okruszkiem chleba. To dzięki pomocy Alexandra, udaje jej się przeżyć, to on pilnuje by jadła, by nie oddawała obcym jedzenia.

"Jeździec miedziany" to książka pełna wzruszeń, smutku, ale także i nadziei. Pomaga uwierzyć w siłę miłości, pokazuje jak ważna jest wiara i motywacja do życia. Nie jest to tanie romansidło, w którym bohaterowie wiodą sielankowe życie. Ból i cierpienie, walka o byt, człowieczeństwo, godność, własne marzenia stale przewijają się przez tą powieść.

Co w tej powieści takiego przyciągającego? Może to, że w czasie gdy toczy się wojna na śmierć i życie, gdy bohaterowie toczą walkę z głodem, mrozem, gdy w każdej chwili może uderzyć w nich śmiertelny pocisk, że to właśnie w tej chwili rozwija się wielka miłość. Wielka, trudna, wcale nie usłana różami miłość. Nawet w chwili gdy wydaje się, że wszystko już powinno być dobrze, okazuje się, że los wcale nie jest taki łaskawy i stale stawia na drodze bohaterów jakieś przeszkody.

Paullina Simons "Dziewczyna na Times Square"

Wiedziona dobrą opinią o książkach pani Paulliny sięgnęłam po kolejną jej pozycję. "Dziewczyna na Times Square". Opis na okładce może zachęcać do przeczytania, wprowadza w tajemniczy nastrój, a to bardzo lubię.

Lily poznajemy jako podłamaną życiem młodą kobietę. Tak przynajmniej wtedy może się wydawać. Jest tuż po zerwaniu z chłopakiem i wydaje jej się, że nic gorszego nie może jej już spotkać. Lily cierpi na chroniczny brak pieniędzy i nagle wygrywa na loterii ogromną kwotę.  Wydawałoby się, że los się do niej uśmiechnął. Nic bardziej mylnego. To dopiero początek jej kłopotów. Matka jest alkoholiczką, kompletnie sobie z tym nie radzi, wszystkich w dodatku obwinia za swoje niepowodzenia i uważa, że jest najbardziej cierpiącą osobą na świecie. Ojciec pragnie spokoju, więc zamyka się na problem żony, woli uciekać od tego niż zmusić żonę by poddała się leczeniu. Amy, współlokatorka Lily, znika bez śladu i na domiar złego lekarze wykrywają u dziewczyny ostrą białaczkę.
Wraz ze zniknięciem Amy do jej życia wkracza Spencer, znakomity detektyw, który również boryka się ze swoimi problemami. Jest alkoholikiem. Mimo, że przez cztery dni w tygodniu potrafi zachować trzeźwość, ze zniecierpliwieniem oczekuje nadejścia piątku i możliwości sięgnięcia po szklaneczkę whisky... potem następną i następną i tak aż do nieprzytomności.
Losy Lily i Spencera wciąż się ze sobą splatają, chociaż niewiele dziewczyna może wnieść do sprawy detektyw wciąż jest przy niej. Wydawałoby się, że jako współlokatorka Amy, Lily powinna wiedzieć o niej wszystko, a przynajmniej wiele. W toku sprawy okazuje się jednak jak niewiele o niej wiedziała, jak bardzo jej nie znała, a złudzenie przyjaźni...było tylko złudzeniem.

Co brat Lily ma wspólnego z zaginięciem Amy? Kim jest tajemniczy Milo? Dlaczego matka Lily nie może sobie poradzić z alkoholizmem? Na te pytania odpowiedzi można znaleźć w książce. Pozostaje jednak wiele pytań z którymi autorka pozostawia czytelnika. Świadomie? Przypadkowo?A może to zależy od interpretacji czytelnika?

Książka z pewnością nie należy do najlżejszych. Na główną bohaterkę spada tyle problemów, że jest to aż nieprawdopodobne. Co rusz to nowa niespodzianka. Autorka miała wiele pomysłów i myślę, że z powodzeniem mogłoby z tego powstać kilka różnych dobrych książek, a tak powstała jedna, w której jest wszystko. Brak skupienia na jakimś konkretnym aspekcie. Mimo to książka jest naprawdę dobra i zasługuje na chwilę zadumy nad nią.