Wiedziona dobrą opinią o książkach pani Paulliny sięgnęłam po kolejną jej pozycję. "Dziewczyna na Times Square". Opis na okładce może zachęcać do przeczytania, wprowadza w tajemniczy nastrój, a to bardzo lubię.
Lily poznajemy jako podłamaną życiem młodą kobietę. Tak przynajmniej wtedy może się wydawać. Jest tuż po zerwaniu z chłopakiem i wydaje jej się, że nic gorszego nie może jej już spotkać. Lily cierpi na chroniczny brak pieniędzy i nagle wygrywa na loterii ogromną kwotę. Wydawałoby się, że los się do niej uśmiechnął. Nic bardziej mylnego. To dopiero początek jej kłopotów. Matka jest alkoholiczką, kompletnie sobie z tym nie radzi, wszystkich w dodatku obwinia za swoje niepowodzenia i uważa, że jest najbardziej cierpiącą osobą na świecie. Ojciec pragnie spokoju, więc zamyka się na problem żony, woli uciekać od tego niż zmusić żonę by poddała się leczeniu. Amy, współlokatorka Lily, znika bez śladu i na domiar złego lekarze wykrywają u dziewczyny ostrą białaczkę.
Wraz ze zniknięciem Amy do jej życia wkracza Spencer, znakomity detektyw, który również boryka się ze swoimi problemami. Jest alkoholikiem. Mimo, że przez cztery dni w tygodniu potrafi zachować trzeźwość, ze zniecierpliwieniem oczekuje nadejścia piątku i możliwości sięgnięcia po szklaneczkę whisky... potem następną i następną i tak aż do nieprzytomności.
Losy Lily i Spencera wciąż się ze sobą splatają, chociaż niewiele dziewczyna może wnieść do sprawy detektyw wciąż jest przy niej. Wydawałoby się, że jako współlokatorka Amy, Lily powinna wiedzieć o niej wszystko, a przynajmniej wiele. W toku sprawy okazuje się jednak jak niewiele o niej wiedziała, jak bardzo jej nie znała, a złudzenie przyjaźni...było tylko złudzeniem.
Co brat Lily ma wspólnego z zaginięciem Amy? Kim jest tajemniczy Milo? Dlaczego matka Lily nie może sobie poradzić z alkoholizmem? Na te pytania odpowiedzi można znaleźć w książce. Pozostaje jednak wiele pytań z którymi autorka pozostawia czytelnika. Świadomie? Przypadkowo?A może to zależy od interpretacji czytelnika?
Książka z pewnością nie należy do najlżejszych. Na główną bohaterkę spada tyle problemów, że jest to aż nieprawdopodobne. Co rusz to nowa niespodzianka. Autorka miała wiele pomysłów i myślę, że z powodzeniem mogłoby z tego powstać kilka różnych dobrych książek, a tak powstała jedna, w której jest wszystko. Brak skupienia na jakimś konkretnym aspekcie. Mimo to książka jest naprawdę dobra i zasługuje na chwilę zadumy nad nią.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz